poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Kontrowersje wokół chemii w jedzeniu.



Kwas askorbinowy ma dwie postaci: L (lewoskrętną) i D (prawoskrętna). W przyrodzie występuje tylko ta pierwsza. Tylko ona wykazuje działanie witaminizujące. Postać D niemal na nas nie działa, a to dlatego, że po prostu geometrycznie nie pasuje do naszych enzymów. Jej niedobór wywołuje szkorbut, obrzęki kończyn, utratę apetytu oraz depresję. Nadmiar zaś, biegunkę, wymioty, bóle głowy, osłabienie odporności po odstawieniu. Niektórzy twierdzą, że dostępna w aptekach witamina C jest nieaktywna lub mniej aktywna, ponieważ jest syntetyczna. Jednakże wynika to ze złego rozumowania tego słowa. Syntetyczny nie oznacza bowiem nie występujący w przyrodzie, lecz otrzymany na drodze syntezy chemicznej. W przypadku witaminy C najczęściej z glukozy. Obecnie stosuje się w tym celu nawet naturalnie występujące enzymy aby poprawić wydajność procesu. Z technicznego punktu widzenia witamina C występująca w owocach również jest syntetyczna, bowiem została wytworzona na drodze różnych reakcji chemicznych z cukrów. Drugi poważny zarzut dotyczy rzekomo gorszej przyswajalności produktu wytworzonego przez człowieka. Najprawdopodobniej wziął się on stąd, że część badań wykonuje się na zwierzętach, które same są w stanie wytworzyć witaminę C. W ich przypadku rzeczywiście ważna jest obecność innych składników takich np. jak flawonoidy zawarte w owocach, a które poprawiają stopień asymilacji witaminy C. Jeśli zagłębimy się w szczegóły to ta „syntetyczna” witamina C, przenika do krwi w nieco większych ilościach i jest wydalana z moczem nieco wolniej. Na niektórych forach internetowych pojawiają się też absurdalne zarzuty, pod tytułem „witamina C jeżeli jest syntetyczna staje się produktem nieorganicznym”. Jeśli na ulotce pisze „zawiera kwas askorbinowy lub E300” oznacza to, że jest tam kwas L-askorbinowy. Obecność izomeru D musi być wyszczególniona, przynajmniej tak stanowi prawo.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz