Czy można urosnąć nie jedząc mięsa?
Białko z glutaminą, białkiem sojowym albo pszenicznym bez
problemu można wliczać w zapotrzebowanie. Generalnie wszędzie powtarza się, że
białko pochodzenia roślinnego jest niepełnowartościowe, że ma słabszy profil
aminokwasów i to pewnie kolejny wymysł producentów odżywek, podobny do mitu z
kreatyną. Jest to prawda, że niektóre produkty mają uboższy profil aminokwasowy.
Żelatyna jest chyba najuboższym tego przykładem. Jednakże zdecydowana większość
produktów ma prawie wszystkie, o ile nie wszystkie aminokwasy, które są nam
potrzebne. Różnica polega tylko na tym, że niektóre produkty mają gorsze
proporcje tych aminokwasów. Jednakże białko roślinne posiada wszystkie
aminokwasy egzogenne, czyli te które nas
interesują bo są to aminokwasy, których nasze ciało nie produkuje automatycznie
samo. Białka roślinne posiadają baca, czyli takie cudowne aminokwasy, które rzekomo
w suplemencie mają dać nam jakieś cudowne efekty. Białka roślinne posiadają leucynę,
czyli wcale nie są takie złe. W diecie przeciętny kulturysta ma dość dużo
białka. Raczej większość kulturystów spożywa około 2g. na kilogram ciała, przy
czym mówi się o zapotrzebowaniu 1,5-1,6g do optymalnego wzrostu masy mięśniowej.
Jeśli jednak zjemy więcej to do dojdzie do procesu zwanego glukoneogenezom,
czyli wytworzenie się cukru z produktów niecukrowych. Kiedy zjemy więcej białka
to i tak wszystkie aminokwasy łączą się na koniec dnia więc przy poziomie 1,6g
możemy już być spokojni, że ich ilość będzie odpowiednia. Nie musi to być
kurczak ale np. słone paluszki co wbrew pozorom stwarza bardzo dobry profil
aminokwasowy. Są kulturyści, czy trójboiści osiągający bardzo dobre wyniki,
będąc wegetarianami lub weganami. Jest to najlepszy dowód na to, że nie trzeba
się zbytnio przejmować pochodzeniem białka.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz