Witam, zgodnie z tym co napisałam whttp://jaozdrowiu.blogspot.com/2016/02/mam-na-imiemonika-i-chce-sie-z-wami.html?spref=tw.
W dzisiejszym artykule opowiem o aloesowej emulsji
rozgrzewającej, Forever Aloe Heat Lotion. Maść ta jest polecana w szczególności
dla sportowców oraz w wypadku naciągnięcia lub nadszarpnięcia, któregoś
mięśnia. Potwierdzam działa bardzo silnie rozgrzewając, jednakże tak jak w
przypadku każdej innej maści rozgrzewającej należy z nią „odleżeć” bo inaczej
mrozi. Ma tak silne właściwości rozgrzewające gdyż jako jedna z nielicznych maści
rozgrzewających powstała na bazie aloesu, a nie kamfory. Enzymy zawarte w
aloesie umożliwiają jej wniknięcie w głębsze warstwy skóry dlatego ma znacznie
silniejsze działanie od maści, które zazwyczaj się stosuje. Mi jednak najbardziej
przydała się w dwóch wypadkach. W przypadku kataru. Pozbyłam go się już po
jednej nocy. Jej intensywny, metolowy zapach nie pozwolił moim dziurką w nosie
na bycie zatkanymi. Pamiętajmy, że katar
to nic innego jak zwiększone wydzielanie śluzu, przez błony śluzowe nosa.
Powstaje w tedy gdy naczynia krwionośne zawarte w błonie śluzowej kurczą się
chroniąc organizm przed zimnem. A nasza maść działa rozgrzewająco, czyli
poszerzając naczynia krwionośne. Zastanawiałam się czy tak samo nie podziała by
każda inna maść rozgrzewająca. Myślę, że owszem tak tylko, patrząc na składy
doszłam do wniosku, iż nie warto próbować, ze względu na prawdopodobieństwo
uczulenia itp. My mamy w większości składu miąższ aloesowy. Pomocna była też przy
bólach dziąseł. Mam to nieszczęście, że moje zęby rosną nie równo, niektóre
bliżej inne dalej od krawędzi dziąseł. Muszę więc uważać gdy rozgryzam, bo mogą
po tym nieźle boleć. Używałam często różnych dostępnych w aptece maści.
Wiadomo, że ani to zbyt tanie, ani za często nie można stosować ze względu na
chemię w składzie. Tym bardziej odetchnęłam natrafiając na aloesową emulsję
Forever.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz