niedziela, 20 marca 2016

Witam, zgodnie z tym co napisałam  whttp://jaozdrowiu.blogspot.com/2016/02/mam-na-imiemonika-i-chce-sie-z-wami.html?spref=tw.




W dzisiejszym artykule opowiem o aloesowej emulsji rozgrzewającej, Forever Aloe Heat Lotion. Maść ta jest polecana w szczególności dla sportowców oraz w wypadku naciągnięcia lub nadszarpnięcia, któregoś mięśnia. Potwierdzam działa bardzo silnie rozgrzewając, jednakże tak jak w przypadku każdej innej maści rozgrzewającej należy z nią „odleżeć” bo inaczej mrozi. Ma tak silne właściwości rozgrzewające gdyż jako jedna z nielicznych maści rozgrzewających powstała na bazie aloesu, a nie kamfory. Enzymy zawarte w aloesie umożliwiają jej wniknięcie w głębsze warstwy skóry dlatego ma znacznie silniejsze działanie od maści, które zazwyczaj się stosuje. Mi jednak najbardziej przydała się w dwóch wypadkach. W przypadku kataru. Pozbyłam go się już po jednej nocy. Jej intensywny, metolowy zapach nie pozwolił moim dziurką w nosie na bycie zatkanymi.  Pamiętajmy, że katar to nic innego jak zwiększone wydzielanie śluzu, przez błony śluzowe nosa. Powstaje w tedy gdy naczynia krwionośne zawarte w błonie śluzowej kurczą się chroniąc organizm przed zimnem. A nasza maść działa rozgrzewająco, czyli poszerzając naczynia krwionośne. Zastanawiałam się czy tak samo nie podziała by każda inna maść rozgrzewająca. Myślę, że owszem tak tylko, patrząc na składy doszłam do wniosku, iż nie warto próbować, ze względu na prawdopodobieństwo uczulenia itp. My mamy w większości składu miąższ aloesowy. Pomocna była też przy bólach dziąseł. Mam to nieszczęście, że moje zęby rosną nie równo, niektóre bliżej inne dalej od krawędzi dziąseł. Muszę więc uważać gdy rozgryzam, bo mogą po tym nieźle boleć. Używałam często różnych dostępnych w aptece maści. Wiadomo, że ani to zbyt tanie, ani za często nie można stosować ze względu na chemię w składzie. Tym bardziej odetchnęłam natrafiając na aloesową emulsję Forever.   

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz