niedziela, 13 marca 2016

Witam, zgodnie z tym co napisałam  whttp://jaozdrowiu.blogspot.com/2016/02/mam-na-imiemonika-i-chce-sie-z-wami.html?spref=tw.



Dziś chciała bym opowiedzieć o naszym najpopularniejszym produkcie, miąższu aloesowym. Na pewno sporo słyszeliście o samym procesie produkcji i pochodzeniu. Na ten temat krąży już w Internecie nie jeden artykuł. Ja zaś napiszę o jednym z jego działań jakie znam z autopsji. Otóż jakieś pół roku temu czułam się fatalnie. Ciągle miałam wrażenie, że mam za dużo śliny. Coś tak jakby z „wiecznie pełnego” żołądka mi się wylewało i to nawet wtedy gdy byłam głodna ( słychać było żaby). Ponoć zawsze tak kończy się długotrwałe spożywanie posiłków bogatych w białko. Próbowałam się oczywiście „ratować” w aptece. Kupowałam w niej rozmaite środki na cofający się refruks żołądka. Specyfiki te utrudniają proces trawienia, co w efekcie „zmusza” organizm do produkcji jeszcze większej ilości kwasów żołądkowych. Na szczęście trafiłam na niego. Po dwóch tygodniach  regularnego zażywania 1 łyżeczki miąższu aloesowego po problemie nie było śladu. A dużo mniejszy brzuch miałam już po kilku dniach. A to dlatego, że miąższ aloesowy przy okazji zmniejszania kwaśnego odczynu w żołądku, nie utrudnia procesu trawienia, a wręcz przeciwnie.     


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz