Witam, zgodnie z tym co napisałam whttp://jaozdrowiu.blogspot.com/2016/02/mam-na-imiemonika-i-chce-sie-z-wami.html?spref=tw.
Dziś chciała bym opowiedzieć o naszym najpopularniejszym
produkcie, miąższu aloesowym. Na pewno sporo słyszeliście o samym procesie
produkcji i pochodzeniu. Na ten temat krąży już w Internecie nie jeden artykuł.
Ja zaś napiszę o jednym z jego działań jakie znam z autopsji. Otóż jakieś pół
roku temu czułam się fatalnie. Ciągle miałam wrażenie, że mam za dużo śliny.
Coś tak jakby z „wiecznie pełnego” żołądka mi się wylewało i to nawet wtedy gdy
byłam głodna ( słychać było żaby). Ponoć zawsze tak kończy się długotrwałe
spożywanie posiłków bogatych w białko. Próbowałam się oczywiście „ratować” w
aptece. Kupowałam w niej rozmaite środki na cofający się refruks żołądka.
Specyfiki te utrudniają proces trawienia, co w efekcie „zmusza” organizm do
produkcji jeszcze większej ilości kwasów żołądkowych. Na szczęście trafiłam na
niego. Po dwóch tygodniach regularnego
zażywania 1 łyżeczki miąższu aloesowego po problemie nie było śladu. A dużo
mniejszy brzuch miałam już po kilku dniach. A to dlatego, że miąższ aloesowy przy
okazji zmniejszania kwaśnego odczynu w żołądku, nie utrudnia procesu trawienia,
a wręcz przeciwnie.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz